środa, 12 lutego 2014

Rozdział 2 - Zeznania

Przed nimi w kałuży krwi z rozciętym brzuchem i klatką piersiową leżał ich nauczyciel matematyki.
-Holy shit - powtórzyłem.
Julia zaczęła się rozglądać za drogą ucieczki.
-Nie! Nie możemy się stąd ruszać. Tędy często chodzą uczniowie, więc morderca zabił niedawno. Na pewno zniknął szybko z miejsca zbrodni, więc uciekając możemy się na niego natknąć.
-Teraz nie zaryzykowałby kolejnych ofiar. - stwierdził Nikodem.
-Może i nie, ale wiemy, że jest w pobliżu. - odpowiedziałem
-Zadzwonię na policję. - Podjął się Bartek.
-O Boże... - jęknęła Ola - zbiera mi się na wymioty...
-Odwróć się - poradziłem.
Podszedłem powoli do ciała nauczyciela.
-Nie powinieneś się zbliżać. To miejsce zbrodni - powiedziała mądrze Julia.
-Tylko zobaczę...
Julia westchnęła.
-Mówię ci, to się źle skończy...
Przyjrzałem się zwłokom. Nauczyciel miał długie, pionowe cięcie nożem od pasa aż prawie do szyji. Dodatkowo były dwa poziome cięcia: jedno krótkie, po śródku klatki piersiowej i drugie dłuższe na brzuchu. Wyglądało to okropnie.
-Już jadą - powiedział Bartek - kazali pilnować, aby jakieś dzieciaki tego nie zobaczyły. Masakra.
-Ja pójdę. Popilnuję przy bramie - zgłosiła się Ola.
-No dobrze. Jakby co to krzycz - odpowiedział Wacek.
Słychać było gdzieś dosyć blisko syreny policyjne.
-Już jadą - powiedziała Julia
Coś mi nie pasowało w wyglądzie naszego nauczyciela.
-Chyba nie sprawdził tych testów - zażartował Wacek.
-Przestań Nikodem. To nie jest śmieszne - powiedziała Julia - A nawet jeśli nie sprawdził, to sprawdzi je potem inny nauczyciel.
Przynajmniej nie teraz.
-Wacek, on nie ma małego palca - dostrzegłem.
-Serio? Nie zauważyłem wcześniej. Pewnie miał jakąś operację.
-Nie. Spójrz. Ktoś mu go teraz odciął.
-O kurde. Niezłe rzeczy się tu dzieją - powiedział Bartek.
W tym momencie policyjny radiowóz pokazał się na zakręcie i zaparkował z boku ulicy.Wyszło z niego trzech policjantów i podeszli do nas.
-Jestem trochę zajęty, więc zacznę od razu - powiedział wysoki i dosyć chudy policjant. -Kiedy zobaczyliście ciało?
Ola podeszła do nas. Musiała usłyszałeć rozmowę lub zobaczyć światła z koguta radiowozu.
-Wracaliśmy ze szkoły. Od razu, gdy zobaczyliśmy naszego nauczyciela zadzwoniłem - powiedział Bartek
-Waszego nauczyciela?
-Tak. Od matematyki.
-No dobrze. A czy widzieliście kogoś, kto dziwnie się zachowywał?
-Nie. Po drodze nie zobaczyliśmy nikogo.
-Dobrze. Teraz podajcie mi tylko swoje dane i biegnijcie do domu. Resztą my się zajmujemy
Gdy tylko podaliśmy swoje imiona, nazwiska i adresy poszliśmy do domów. Nikt się nie odezwał. Myśleliśmy o tajemniczym morderstwie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz