Wszedłem do sklepu. Bez większych problemów trafiłem na dział z farbami do włosów. Wziąłem najtańszą czarną. Kasjerka trochę dziwnie na mnie spojrzała. Powiedziałem, że to dla mamy. W końcu jutro walentynki. Schowałem farbę do plecaka i poszedłem do szkoły. Gdy dotarłem była już 7:46.
-Hej Wacek! - przywitałem Nikodema siedzącego w szatni.
-Siema. - odpowiedział. Wyglądał na zaspanego.
-Też nie mogłeś spać?
-Tak. Ta sprawa nie daje mi spokoju.
-Mi też. Dlatego postanowiłem się tym zająć. - Stwierdziłem pewnym tonem.
-Dlaczego? Nie uważasz, że to robota policji?
-Może i tak, ale oni zajmują się wieloma sprawami. Poza tym wspominali już o tym w wiadomościach. Na szczęście policja nie pozwoliła im dowiedzieć się zbyt wiele.
-Trochę cię nie rozumiem - odpowiedział zaspany Nikodem.
-W nocy i tak nie mogłem zasnąć. Zacząłem pisać notatki. Spójrz na to.
Pokazałem mu zeszyt z moimi notatkami.
-O fuck - nagle Nikodem się obudził - A co, jeśli zabije kolejną osobę w okolicy szkoły?
-Martwię się bardziej tym, że w ten sposób szkoła straci uczniów. Rodzice zaczną przepisywać dzieci w inne rejony miasta. Dude, musimy się tym zająć.
Nikodem przez chwilę wszystko przemyślał.
-No dobra. wchodzę w to.
-W co wchodzisz? - do szatni wszedł Bartek.
-W śledztwo w sprawie mordercy - odpowiedziałem.
-Myślałem długo o tym. To by było najlepsze wyjście. Po za tym mój tata jest policjantem. Może coś z niego wyciągnę.
Spojrzeliśmy po sobie.
-Dołączam do was. - odparł po zaczerpnięciu powietrza.
-Jasne. Kowadło napisał w nocy notatki, które pomogły by nam dotrzeć do mordercy - powiedział Wacek. - Pokaż mu.
Podałem zeszyt Bartkowi.
-Teraz to już musimy się tym zająć.
-Mam pomysł. Po szkole zostańcie chwilę w szatni. Tak, aby wszyscy zdążyli pójść do domów. Przebadamy miejsce zbrodni - zaproponowałem.
-Myślę, że od tego zaczniemy - powiedział Bartek.
-Ale policja pewnie wszystko sprzątnęła - ze smutkiem w głosie dodał Nikodem.
-Może nie wszystko - powiedziałem.
-Chodźcie już pod klasę, bo zaraz dzwonek -rzekł Bartek.
-No. Zaczynamy angielskim. Było coś zadane? - spytałem.
-Tak. Dwa zadania w ćwiczeniach. Bodajże szóste i siódme - poinformował nas Nikodem.
-Ups. Zapomniałem.
-Ja też - dodał Bartek - Zgłosimy nieprzygotowanie.
-Ja mam już chyba wszystkie wykorzystane - odrzekłem. - Chyba za bardzo zaangażowałem się w śledztwo.
-Przestań, to tylko jedynka. Pomyśl, co się stanie, jeśli nie zajmiemy się śledztwem. Szkoła upadnie. Poprzepisują nas do innych szkół, pewnie w drugiej części miasta, bo wszędzie nie ma miejsca. Tego chcemy? - uświadomił mi Wacek.
-Masz rację - przyznałem Nikodemowi.
Doszliśmy już pod klasę. Chwilę później zadzwonił dzwonek.
Dzisiaj było dosyć mało lekcji. Skończyliśmy szkołę o godzinie 13:35. Zeszliśmy do szatni.
-Tak się zastanawiam, czy mówić Julii i Oli - powiedział Wacek - Pewnie byłyby niezbyt zadowolone.
-Nie wiem. Możemy powiedzieć - stwierdziłem.
-Ale miejsce zbrodni chyba przeszukamy sami - powiedział Bartek - Zresztą mówiłeś na polskim, że masz jakiś plan.
-Owszem. Poczekajmy jeszcze chwilkę, aż się rozejdą. Nie chcę gapiów - odrzekłem.
Po paru czy parunastu minutach zadzwonił dzwonek na lekcję.
-Myślę, że możemy iść - powiedział Wacek. - Chyba wszyscy już poszli do domów.
-Więc chodźmy - odpowiedziałem.
Wyszliśmy ze szkoły i rozglądając się, czy nikogo nie ma poszliśmy na tyły, w stronę boiska.
-Luz. Jest czysto jak w kiblu po Domestosie - zażartował Wacek.
-Możesz używać innych porównań? - zapytałem śmiejąc się.
-Jednak nie. Stoją tam jakieś dzieciaki - dostrzegł pierwszy Bartek.
-Faktycznie - powiedziałem.
-No musiały akurat teraz gnojki przyjść - zdenerwował się Wacek.
-Spokojnie - powiedziałem.
Podszedłem do dzieci.
-Hej! Która wy jesteście klasa? - zapytałem.
-Druga A. a czego chcesz? - odpowiedział nieufnie jeden z nich ubrany w czerwoną kurtkę.
-Wasza wychowawczyni chciała, aby wasza klasa poszła do niej po lekcjach. Szukałem was wcześniej, ale nie mogłem znaleźć.
-Serio? Akurat teraz? Czego ta baba chce?
-Nie wiem, ale mówiła, że pilne. Inaczej bym was nie szukał.
Dzieci łyknęły haczyk.
-Idziecie? - zawołał do reszty ten w czerwonej kurtce.
-Chodźmy. Jak każe nam przyjść...
Gdy się oddalili poszliśmy na miejsce zbrodni.
-Sprytne - pochwalił Wacek - Ale zaraz pewnie przyjdą z powrotem, gdy wychowawczyni powie im, że ich nie szukała.
-Wcale nie. Pani Kowalska pojechała przed chwilą. Widziałem przez okno.
-Trochę jej poszukają - dodał Bartek - I dobrze. Niech dadzą nam pracować.
Dalej nie spotkaliśmy nikogo. Stanęliśmy przy dróżce, na której leżało ciało.
-Nieźle to uprzątnęli. Jakbyś nie wiedział o morderstwie, powiedziałbyś, że nic tu się nie stało - zauważył Bartek.
Faktycznie. Ścieżka wysłana betonowymi płytami wyglądała normalnie jak zawsze. Ale tylko z wierzchu.
-Zobaczmy - powiedziałem.
Zdjąłem plecak i postawiłem na ziemi. Wyjąłem z niego farbę do włosów.
-Co ty masz zamiar z tą farbą robić? - zapytał Nikodem.
-Detektywi używają takiego czarnego środku. Nie pamiętam jak się nazywa. W każdym bądź razie po polaniu nią gruntu "przyczepia się" do krwi, a raczej do jej białek. Reszta normalnie spływa. W ten sposób ślady krwi są bardzo widoczne. Tak samo działa czarna farba do włosów.
-Niezłe. Gdzie to wyczaiłeś? - zapytał Bartek.
-Widziałem w jakimś programie popularno-naukowym. Nie sądziłem, że mi się kiedyś przyda.
-A jednak.
Rozcieńczyłem farbę do włosów z odrobiną wody z butelki. Gdy już nie była tak gęsta wziąłem do ręki pędzel dołączony w pudełku i zacząłem smarować miejsce, gdzie wydarzyło się morderstwo. Smarowałem raz za razem. Początkowo nie było widać żadnych śladów krwi. Gdy posmarowałem wilgotną ziemię obok ścieżki coś się pojawiło.
-Spójrzcie! Tu farba tak nie spływa. Ślad jest wyraźniejszy. A jednak ta metoda działa - zawołałem zachwycony.
-No, no. A jednak policja coś zostawiła - powiedział zdumiony Bartek.
Obszar wysmarowany farbą stawał się coraz większy. Po chwili było widać już całkiem sporo krwi.
-Widzicie? Ta plama jest w pewnej odległości od pierwszej. I jest mniejsza. To tak, jakby ktoś krwawił. - zauważyłem.
-Czyli krwawił nauczyciel?
-Nie wydaje mi się. Ślady byłyby większe. Po za tym wezwałby pomoc.
-Czyli co? To krew mordercy? - zapytał Bartek.
-Prawdopodobnie tak - odpowiedziałem.
-A jednak mamy jakieś postępy - rzekł zachwycony Wacek.
-Maluj dalej - poradził Bartek.
Dalsze malowanie ukazało jeszcze kilka większych plam oddalających się w stronę przeciwną, niż szkoły. Dalej było tylko kilka kropek krwi.
-Wiecie, co to udowadnia? - zapytał nas Wacek.
-Tak. Teraz mamy pewność, że to morderca. Zawinął czymś ranę i uciekł.
-Zrobię zdjęcia - zaproponował Bartek wyjmując z kieszeni telefon.
-Dobry pomysł. Przyda się.
Bartek zrobił kilkanaście bliższych i dalszych zdjęć krwi.
-Co z tym robimy? - zapytał Nikodem.
-Wypiłem dziś całą wodę. A trzeba czymś to spłukać.
-Mi trochę zostało - powiedział Bartek.
-Ja mam jeszcze pół butelki - dodał Nikodem.
-Świetnie. Polejcie to dokładnie wodą.
Zmycie farby do włosów poszło bardzo szybko.
-Dobra. Pora na mnie - rzekł Bartek. - Powinienem być już w domu.
-Ja w sumie też - powiedziałem.
-Do jutra - powiedział Wacek.
-Cześć. Będę potem na Facebooku - pożegnałem się.
-Ja chyba też - dodał Bartek.
Wtedy na pętli ruszył tramwaj i zatrzymał się na przystanku.
-Choć, bo nie zdążymy na tramwaj.
Razem pobiegliśmy na przystanek i wsiedliśmy do tramwaju.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ale się dziś rozpisałem :D Mam nadzieję, że się wam podoba.
Pierwszy użyłem motywu czarnej farby do włosów w kryminale :)
OdpowiedzUsuńJaki miło.