niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 9 - Rozmowa telefoniczna

Przyjrzałem się. Widniejące w prawym górnym rogu jasnoniebieskie logo miało kształt poziomo ułożononej elipsy z żółtym napisem "PolTech". Ze strony dowiedziałem się jedynie tego, że znajduje się w Olsztynie. To przecież blisko. Zauważyłem zakładkę o nazwie "kontakt". Kliknąłem ją i poczekałem, aż odnośnik połączy mnie że stroną. Były tam dwa numery telefonu. Mógłbym zadzwonić i dowiedzieć się kilku rzeczy. Ale od razu poznają, że rozmawiają z gimbusem, a nie mężczyzną szukającym pracy. Chyba, że... Włączyłem skype i zobaczyłem, czy mam jakieś środki. Miałem. Kliknąłem w ikonę programu ClownFish i poczekałem, aż się włączy. ClownFish to program, za pomocą którego można dowolnie modulować głos. Ten program współpracuje ze skype, dzięki czemu mogę rozmawiać ze zmienionym głosem. Czasem robię tak podczas rozmowy z kolegami. Gdy program się włączył, odpaliłem kolejny, tym razem rejetrujący i zapisujący dźwięki. Ustawiłem go, aby nagrywał zsynchronizowany głos z mikrofonu oraz z karty dźwiękowej. Upewniłem się, że wszystko działa, po czym włączyłem nagrywanie i zadzwoniłem ze skype na numer podany na stronie internetowej. Po trzech sygnałach ktoś odebrał.
-Dzień dobry, firma PolTech. W czym mogę służyć - usłyszałem w słuchawce damski głos.
-Dzień dobry. Jestem z Olsztyna i szukając pracy natknąłem się na tą firmę. Chciałbym tu pracować - powiedziałem zmodulowanym, trochę za nisko brzmiącym głosem.
-Nie wiem, czy się panu uda. To bardzo wymagająca firma. Jakie studia pan ukończył?
O tym nie pomyślałem.
-Yyy.. Wyższe studia nauk fizycznych w Krakowie - nawet nie wiedziałem, czy takie studia są. - Bardzo dobrze programuję w c++ i java scripcie. Moje hobby to tworzenie robotów ze sztuczną inteligencją. Rozumie pani...
-Aktualnie mamy chyba dwa wolne miejsca. Ważny jest jeszcze język angielski. Połowa pracowników to amerykanie.
-Amerykanie? - zdziwiłem się.
-Tak. Przenieśli amerykańską firmę do polski i zmienili nazwę. Ale wielu pracowników pojechało do Polski.
Dziwne, że jechali specjalnie do Polski, aby tam dalej pracować. No ciekawe...
-Jeśli chodzi o języki, to angielskim posługuję się bardzo dobrze, oraz średnio w języku niemieckim i hiszpańskim.
-Dobrze, proszę wysłać swoje CV pod adres podany na naszej stronie internetowej.
-Dziękuję pani bardzo. Do widzenia.
Nie miałem już jak utrzymać rozmowy, więc rozłączyłem się. Najwyżej jutro zadzwonię jeszcze raz, tym razem podając się za kobietę.
Odtworzyłem sobie nagranie z rozmowy. Gdy ta pani opowiadała mi o przeprowadzce firmy miała jakby lekko złamany głos. Jakby nie wiedziała, czy może mi o tym powiedzieć. Dziwne. Ciekawe, jak nazywała się firma w Ameryce. I dlaczego się przeprowadzili, skoro mieli tam pewnie lepsze warunki. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to to, że nie mogli zostać tam z powodu prawa. A jeśli nie mogli tam zostać z powodu prawa, możliwe, że zajmują się tam czymś nielegalnym...

1 komentarz: