czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 7 - Wycieczka

Wstałem wcześnie rano. Szybko zjadłem śniadanie i poszedłem do szkoły. Wcześniej przygotowałem sobie screenshoty obu artykułów i uzupełniłem notatnik.

Morderstwo w Gdańsku.
Zamordowany pracownik Zakładu Utylizacji Odpadów
W jednej z uliczek na starówce
Miał odcięty mały palec i rozcięty brzuch

Wspólne cechy z morderstwem w Elblągu
-Ciało w cichym, ale dosyć popularnym miejscu
-Odcięty mały palec lewej ręki
-Brak świadków

To chyba wszystko. W szatni spotkałem Julię, Bartka i Nikodema.
-Hej! Nie uwierzycie, co wam pokażę.
-Hmmm... Chyba nic mnie już nie zaskoczy - powiedziała Julia
-No nie wiem. Patrzcie na to
Wyjąłem z kieszeni telefon i z plecaka notatnik. Pokazałem im to.
-O kurde. Jednak to jest dużo bardziej skomplikowane, niż myślałem.
-Do Gdańska się raczej tak łatwo nie dostaniemy. Musimy opierać się jedynie na wiadomościach - powiedziała Julia
-Policja chyba jeszcze nie skojarzyła faktów - powiedział Nikodem.
-Na to wygląda.
-A cha. Jeszcze jedno. Wczoraj szukałem Elbląskich firm, które mają jasnoniebieskie logo. Znalazłem kilkanaście. Wydrukowałem je.
Wyciągnąłem z plecaka kartkę. Przedstawiała tabelę. Po lewej była nazwa firm, po środku branża, jaką się zajmuje, a po prawej odpowiadające im grafiki.
-Dosyć spory wybór - powiedziała Julia - Ale może nam pomóc.
-Tak sobie myślę - powiedział Nikodem - I moim zdaniem mordeca musi znać idealnie rozkład dnia ofiary. Inaczej nasz nauczyciel mógłby zginąć na przykład w szkole. Morderca jest bardzo dokładny, skoro tak wylicza czas, w którym ofiara umrze. Pewnie nawet lekko wpływa na jej plan dnia. Musi wszystkiego cały czas pilnować.
-Masz rację - powiedziałem.
-Chodźcie pod klasę, bo zaraz dzwonek. Zaczynaliśmy językiem angielskim. Ola weszła do klasy dopiero w połowie lekcji. Na przerwie rozmawialiśmy dużo o tym. Ola także szukała firm z błękitnym logo. Nasze listy prawie się nie różniły. Ola nie znalazła tylko firmy zajmującej się nowoczesną technologią. Pewnie jest nowa.
Następna była godzina wychowawczą. Weszliśmy do klasy. Pani od razu przeszła do rzeczy.
-Niestety ale nasza wycieczka zostaje odwołana.Nasz oośrodek spłonął. Jako, że macie już wpłacone pieniądze, możecie powiedzieć, gdzie chcecie jechać.
-Do Gdańska - ożywiłem się.
-Nie! W Gdańsku jest nudno - powiedziała Natalia.
-Wcale nie - zaprotestowała Julia. Zauważyła, co mam na myśli. - W Gdańsku jest wiele ciekawych rzeczy.
-A ja też chcę jechać do Gdańska. Lubię Gdańsk - powiedział Wacek.
-Dobrze. To zagłosujmy. Kto jest za? - powiedziała pani.
Na początku rękę podniosłem ja, Nikodem, Julia, Ola, Bartek i Kornelia. Potem przybyło jeszcze trochę rąk.
-Raz, dwa, trzy... - wyliczała pani. - ... Trzynaście. Czyli jedziemy.
Dla was może się to wydawać dziwne, ale moja
klasa na prawdę liczy 19 osób.
Wymieniłem porozumiewawcze spojrzenia z Nikodemem, Bartkiem, Julią i Olą.
-Może by tak pójść na starówkę? - dodałem. Usłyszałem kilka przeczących głosów - Niedaleko jest McDonald.
Po tym zdaniu już nie usłyszałem sprzeciwów.
-Dobry pomysł - podchwyciła pani.
------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś trochę krótko, ale mam nadzieję, że się wam spodobało.

2 komentarze: